
Polska w UPC? Dla polskiego sektora biotech i pharma mogłaby to być najdroższa decyzja integracyjna ostatnich lat.
Przystąpienie Polski do systemu jednolitej ochrony patentowej (UP/UPC) obejmującej Patent Jednolity (UP) i Jednolity Sąd Patentowy (UPC) znowu wraca do debaty publicznej. Słusznie, bo konsekwencje gospodarcze takiej decyzji dla polskich firm są poważne. Zwolennicy akcesji mają swoje racje. Jedno postępowanie zamiast kilku równoległych sporów krajowych, prostsza ochrona patentowa w Europie, sygnał otwartości na integrację – to się liczy, ale przede wszystkim dla dużych podmiotów zagranicznych patentujących na masową skalę, bo dla nich ten system w praktyce powstał.
Dla polskiego sektora biotech i pharma, gdzie dominują startupy, spin-offy akademickie i MŚP, sprawa wygląda inaczej. Patent jednolity polskie firmy mogą dziś uzyskać bez akcesji Polski do systemu. Czego nam brakuje to jurysdykcja UPC nad naszym terytorium. I właśnie to jest problem, a nie brakująca korzyść.
Pięć presji czeka na polskie firmy, jeśli Polska wejdzie do systemu UP/UPC na obecnym etapie, bez twardych warunków ochronnych.
🔴 Presja patentowa
Akcesja oznacza automatyczny, kilkukrotny wzrost liczby patentów obowiązujących w Polsce, w większości należących do podmiotów zagranicznych. Oznacza to znaczący wzrost kosztów badań czystości patentowej i due diligence przy każdej rundzie finansowania. Ograniczy to także możliwości swobodnego wprowadzania nowych produktów na rynek, bowiem polska firma wprowadzająca nowy produkt biotechnologiczny czy farmaceutyczny na polski rynek napotka istotnie większą liczbę patentów obowiązujących w Polsce należących do podmiotów zagranicznych, które będą mogły jej to uniemożliwić.
🔴 Presja czasowa
Postępowanie przed UPC opiera się zasadniczo na sztywnych, trzymiesięcznych terminach prekluzyjnych, zbliżonych do modelu anglosaskiego. Polska praktyka jest przyzwyczajona do czegoś innego, bardziej elastycznego podejścia do uzupełniania dowodów, jakie stosują UPRP i polskie sądy IP. Polska spółka zaskoczona pozwem w Niemczech może po prostu nie zdążyć zebrać dowodów unieważniających patent przeciwnika, nawet gdy ma rację co do meritum.
🔴 Presja kosztowa
Powództwo o unieważnienie patentu przed UPC to dziś 26 500 EUR, przed UPRP – około 230 EUR. Do tego strona przegrana może zostać obciążona kosztami zastępstwa procesowego przeciwnika, w skrajnych przypadkach nawet do 2 mln EUR. W Polsce mówimy zwykle o kilku, najwyżej kilkunastu tysiącach złotych.
🔴 Presja językowa
Języka polskiego w systemie UPC praktycznie po prostu nie ma – ani jako języka któregokolwiek oddziału UPC, ani jako języka postępowania Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO). Polska firma zasadniczo zmuszona byłaby zatem najczęściej do obrony w języku angielskim, niemieckim lub francuskim. Język angielski systematycznie zyskuje przewagę w tych postępowaniach (55% postępowań w maju 2025 r.), co dodatkowo faworyzuje firmy zagraniczne, dla których to codzienny język pracy.
🔴 Presja terytorialna
Jedno postępowanie przed UPC unieważnia patent jednolity we wszystkich państwach należących do systemu UP/UPC naraz – nie da się go obronić w wybranych krajach. Do tego dochodzi long-arm jurisdiction: orzecznictwo UPC z 2025 r. pokazuje, że istnieje ryzyko, iż polskie firmy mogą być pozywane przed tym sądem, nawet zanim Polska ratyfikuje UPCA. Akcesja tego ryzyka nie usunie, tylko doda do niego pozostałe, znacznie poważniejsze ryzyka.
Na obecnym etapie ryzyka te wyraźnie przeważają nad korzyściami z akcesji dla polskich firm, o ile te korzyści w ogóle istnieją. Nie musi tak zostać na zawsze, wraz ze wzrostem liczby polskich i europejskich patentów należących do podmiotów polskich i dojrzewaniem krajowego sądownictwa IP sytuacja może wyglądać inaczej. Dziś jednak rachunek za ewentualne przystąpienie poniosłyby przede wszystkim polskie firmy, zwłaszcza startupy i MŚP z sektora Biotech i pharma.
Pełna analiza ryzyk i korzyści związanych z UPC/UPC przygotowana przez Polską Izbę Rzeczników Patentowych (maj 2026) → tutaj

